Jak się ubrać do sądu – zwięzły poradnik

ubiór do sądu

Jak się ubrać do sądu? – to pytanie zadają sobie nie tylko osoby oskarżone. Stają przed nim również osoby wezwane na świadków czy też stające na sali w charakterze powodów. W tym wypadku odpowiedź jest jasna – do sądu najlepiej przyjść w ubraniu eleganckim.

Jak się ubrać do sądu? – porady dla oskarżonych

Tę sytuację widzieliśmy wielokrotnie w serialach prawniczych (serial o prawnikach – lista). Adwokat daje instrukcje swojemu klientowi – oskarżonemu o mniejsze lub większe przewinienia. Doradza mu, aby przyszedł w swoim najlepszym ubraniu. Wskazany jest garnitur. Jeśli dana osoba nie posiada garnituru, powinna go zastąpić świeża, wyprasowana koszula. Jej uzupełnienie może stanowić sweter. Spodnie naturalnie zakładamy długie.

Jednocześnie pamiętajmy, że rozprawa sądowa to nie rewia mody. Nasze ubranie ma nas przedstawiać jako osobę stateczną i godną zaufania. Jeśli przesadzimy z kreacją, możemy wyjść na człowiek przepełnionego pychą. Tutaj jako przykład można podać Annę Sorokin. Młoda oszustka w trakcie swojej rozprawy popisywała się sukienkami i dodatkami. Jej ubranie do sądu pokazywało jednoznacznie, że jest lepsza i arystokratyczna. A ludzie, generalnie rzecz ujmując, nie przepadają za osobami wywyższającymi się.

Co to ma na celu?

Niemal automatycznie pojawia się pytanie, co ma na celu takie wybieranie ubrania do sądu. Odpowiedź jest wręcz trywialna.

Chodzi przede wszystkim o zrobienie dobrego wrażenia. Oczywiście sam nienaganny wygląd nie uchroni nas od wyroku. Sędziowie jednak też są ludźmi i oceniają innych tak samo jak wszyscy inni – na pierwszy rzut oka. Garnitur i dobrze dobrana koszula najzwyczajniej w świecie mogą być kamyczkami, które przechylą szalę na naszą korzyść.

Przeczytaj również:  CRM dla agenta ubezpieczeniowego - jakie ma zalety?

Ubranie do sądu – czego nie zakładać?

Pod koniec lat sześćdziesiątych w Stanach trwał proces tak zwanej Siódemki z Chicago. Byli to politycznie aktywiści, którzy zostali oskarżeni o zorganizowanie nielegalnego protestu i wywołanie zamieszek.

Dwóch podsądnych słynęło z walki z autorytetami za pomocą humoru. Abbie Hoffman i Jerry Rubin swoim zachowaniem bardzo ciekawie odpowiedzieli na pytanie, jak się ubrać do sądu. Założyli togi sędziowskie. Kiedy prowadzący sprawę nakazał je zdjąć, okazało się, że panowie pod spodem mają repliki policyjnych mundurów.

Tutaj odpowiadamy bardzo jednoznacznie. To nie jest dobre ubranie do sądu. Tak samo zresztą jak przebranie klauna czy kostium pływacki. Rozprawa sądowa rządzi się swoimi prawami i takie żarty mogą skończyć się nieprzyjemnościami – z podejrzeniem o obrazę sądu włącznie.

Jak się ubrać do sądu? – porady dla powoda

Jeśli stajemy na sali jako powód, nic nam nie grozi. No może oprócz potencjalnych kosztów, jeśli rozprawa sądowa przebiegnie nie po naszej myśli. Pamiętajmy jednak, że i tak powinniśmy wzbudzać zaufanie. Również warto zadbać o względną elegancję. Panowie powinni założyć marynarkę, krawat i długie spodnie. Panie mogą założyć garsonkę i spódnicę ołówkową. Oczywiście w wielu sytuacjach wystarczy biała bluzka.

Naturalnie wygląd należy też dostosować do charakteru rozprawy. Jeśli podczas sprawy rozwodowej mężczyzna będzie sprawiał wrażenie playboya, może mu to zauważalnie zaszkodzić

Ubranie do sądu? – jak się ubrać jako świadek

Ludzie bardzo różnie patrzą na wezwanie do sądu w charakterze świadka. Dla niektórych jest to błogosławieństwo – bo wiąże się z nim zwolnienie z pracy na jeden dzień. Dla innych „świadkowanie” będzie prawdziwym przekleństwem. Bo mamy obowiązek stawić się w określonym dniu i w określonym miejscu. Może się okazać, że będziemy musieli zmienić swoje plany i przejechać wiele kilometrów (sądy zwracają za bilety, ale czasu już niestety nie).

Przeczytaj również:  Niższa akcyza na wino i ciepły klimat - czynniki sprzyjające uprawie winorośli

Od świadka wiele zależy przed sądem, ale jednocześnie jemu często zależy głównie na tym, aby załatwić sprawę i wyjść z budynku. Dlatego pytanie, jak się ubrać do sądu jako świadek, należy do podchwytliwych. Z jednej strony okoliczności nakłaniają do elegancji. A z drugiej na krótkich spodenkach i t-shircie w tym konkretnym wypadku absolutnie nic nie stracimy. No chyba, że stajemy jako świadek po stronie osoby, na której losie mocno nam zależy.

Tomek
Student politologii, pasjonat motoryzacji i polityki. Polityka i motoryzacja nie mają przed nim żadnych tajemnic. W wolnych chwilach lubi dzielić się wiedzą z innymi.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Back To Top